Ma ten wyjatkowy blask w oku troche w nim smutku, troche ciepla i duzo melancholii.
Czasem spaceruje wolnym krokiem po waskich uliczkach miasta.
Idzie nad rzeke i wpatruje sie w jej wartki nurt.
Zanurza w wodzie dlonie i pozwala przeplynac kroplom, miedzy palcami...
Czasem westchnie przy tym cichutko i na chwile zatrzyma wzrok przy samotnym drzewie rosnacym przy skarpie, gdzie na wiosennej, zielonej trawie przez kilkanascie godzin, widac bylo odcisniety slad po prostokacie recznika.
Porusza sie niespiesznie.
Co jakis czas przystaje, patrzac na tak dobrze jej znane kamieniczki, lawki.
Oczami wyobrazni widzi przytulone postaci przy witrynie sklepowej.
Przypomina sobie tamte spojrzenia, tamte gesty. Przed oczami przeplywaja kolejne obrazy...
Raz sa to kamieniste sciezki wiodace pomiedzy wzniesieniami gor, sciany lasu, promienie slonca odbite w stawie. Innym razem sa morskim piaskiem pod stopami, wiatrem we wlosach, krzykiem mew i kolyszaca sie na morzu lodka.
Czasem maja smak truskawkowej herbaty, kiedy indziej zas pitego przez slomke piwa...
Niekiedy pachna miejskim kurzem, innym zas razem swiezoscia nocy. A ona wciaz wedruje. Zatrzymuje sie w tak dobrze jej znanych miejscach. Czasem na jej twarzy maluje sie usmiech. Sa przeciez miejsca, ktore na zawsze beda nalezaly do tamtych chwil...
Palcem wskazywane gwiazdy, budynek, ktory sluzyl do wyjasnienia pewnej zyciowej filozofii, brukowa kostka, ktora uciekala spod stop, szyba z odbiciem tego wyjatkowego wyrazu twarzy, swiatlo latarni odbite w tamtych oczach, krzeslo, którego skrzypienie zagluszala muzyka, dlon na dloni, palce przesuwajace sie po plecach, ten wyjatkowy taniec i ta wyjatkowa piosenka, ksiazka wsunieta w dlon i malutka ksiegarnia przy Rynku...
Czasem spojrzy smutno, ale szybko odgarnia ten smutek dlonia, jak niesforna grzywke wpadajaca do oczu.
Grzywka odsunieta na czas nie wyciska lez z podraznionych oczu.
Nieustannie towarzyszy jej melancholia...
Pod powiekami przesuwaja jej sie najpiekniejsze filmy, w uszach brzmi ta najcudowniejsza muzyka, na skorze czuje wlasnie ten dotyk.
Wieczorem, gdy tuli sie do poduszki, zdarza jej sie uronic lze...
W cichutko wsiakajacych kroplach odbija sie wszystko to, czego nie dane jest jej poczuc, a co kiedys bylo czescia jej swiata.
Tak jest wlasnie ona.
Tesknota...